niedziela, 29 marca 2015

Wysokopółkowe kosmetyki azjatyckie anti aging


Poszukując na rynku kosmetyków posiadających interesujące składniki aktywne dałam się skusić na testy wysokostopowych kosmetyków azjatyckich. Pod uwagę brałam produkty następujących firm: Ohui, Su:m37, Sulwhasoo, Lirikos, IOPE. Poniżej zestawienie wypróbowanych przeze mnie produktów i moje, oczywiście subiektywne opinie.

Su:m37
Secret Repair Concentrate (nawilża, spowalnia efekty starzenia - polifenole).
Nie daje super zauważalnych efektów. Przynajmniej nie takich, które byłoby widać gołym okiem. Wydawać by się mogło, że rzeczywiście delikatnie poprawia elastyczność skóry.

Flawless Regenerating eye cream (nawilża – fermentacja).
Wydawać by się mogło że nawilżył skórę pod oczami i lekko zmniejszył linie. Niestety powoduje u mnie wysyp kaszki pod oczami i niemiłosiernie wysusza skórę wokół oczu.

Ogólnie marka Su:m37 nie robi na mojej skórze efektów wow!


Ohui
The First  cell revolution eye cream (peptydy i cytokiny)
Rzeczywiście skóra pod oczami po nocy z tym kremem wygląda bardzo ładnie. Zmarszczki mimiczne są jakby wyprasowane, ale jest to niestety efekt krótkotrwały. Wieczorem wszystko wraca do poprzedniego stanu.

The First  cell revolution essence advanced (komórki macierzyste).
Twarz po nocy wygląda bardzo ładnie, jest wygładzona i nawilżona. W ciągu dnia również sprawdza się bardzo dobrze. Chwilowo wygładza drobne linie. To najlepszy produkt z całej linii. Nie chce siać takich informacji, ale wydaje mi się że naprawdę pomógł przy moich liniach mimicznych.

The First  cell source
Jest to bardzo wodnista esencja, ciężko ocenić jej samodzielnie działanie, bo używałam jej pod esencję.

Cell power no.1 eye cream i Age recover cell-lab cream
Nałożone na cały dzień sprawują się całkiem nieźle, cera wygląda bardzo ładnie. Z niewielkimi zmarszczkami niestety nic nie zrobią.

Generalnie marka Ohui najbardziej przypadła mi do gustu i mojej skórze również.


Sulwhasoo
Time Treasure Renovating Serum (ekstrakty, flawonoidy)
Oprócz przyjemnego nawilżenia, nie zauważyłam jakiś spektakularnych efektów. Raczej nie są to składniki działające cuda z twarzą. Wydaje mi się że po nocy nawet pogarsza stan mojej cery. Jest bardziej ziemista i zapchana.


Lirikos
Marine Botoxin Cream with conotoxin biomimetric peptide (peptydy biomimetyczne)
Nakładam na mimiczne na czole, samoistnie cudów nie czyni. Linie zmniejszyły się nieznacznie, ale tylko na chwilę – efekt działania jest bardzo krótkotrwały. Niestety wystarczy ponowne wysuszenie skóry ( np. kwasy) i  linie pojawiają się ponownie.


IOPE
Bio activator Plant Stem Cell Active  (komórki macierzyste)
Troszkę rozjaśnia skórę i wygładza

Bio essence Intensive conditioning bio-redox 93.7% 
Podobno najlepsza esencja na rynku azjatyckim. Na mnie chyba nie działa,  nie zauważyłam spektakularnych efektów.


Czy Waszym zdaniem jest jeszcze jakiś produkt powyższych marek który zdecydowanie należałoby spróbować? Proszę o informację.

Już niedługo zapraszam na listę wypróbowanych przeze mnie kremów BB i CC.

2 komentarze:

  1. Ciekawy blog. Też kiedyś interesowałam się kosmetykami azjatyckimi, szczególnie kremami BB i CC. Przeciwzmarszczkowych kremów nie testowałam, bo jeszcze nie pora, ale w przyszłości skuszę się na próbki Ohui.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohui jak najbardziej polecam. Dobre składy, widoczne działanie.

      Usuń

Jeśli chcesz zapytać o coś związanego z poruszaną na blogu tematyką, czekam na Twoje pytanie w komentarzach. Na pewno odpowiem.